sobota, sierpnia 20

Obudziłam się z uśmiechem na ustach, grubo po południu. W głowie, jak film, przeleciały wczorajsze wydarzenia. To miały być najlepsze wakacje, i jeszcze takie będą. Zostały mi 2 tygodnie. Nie zmarnuję ich.
Tak k'woli ścisłości . Na imię mi Amy. Mam 15 lat. Byłam z Dave'm rok i dwa miesiące. Zdradził mnie, z osobą, którą uważałam za przyjaciółkę, Mandy. Tyle starczy.
Podniosłam się z łóżka i powlokłam się do łazienki. Przemyłam twarz i włożyłam dżinsowe szorty i tshirt. Długie, blond włosy związałam w kucyk. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze i wyszłam do pokoju. Spojrzałam na zegarek. 14.37. Sięgnęłam po komórkę. Tak, pisałam do mojej najlepszej przyjaciółki, Alex.

Amy.
No hej misiak ;* co dziś robimy ?

Alex.
Heeej ;* pilnuję siostry, może wpadniesz do mnie ?

Amy. 
Ok, będę za 30 minut. 

Włożyłam telefon do małej kieszonki spodni i wyjęłam z szafy bluzę SSG z kapturem. Zeszłam na dół po schodach. Weszłam do kuchni. Na blacie leżała karteczka od mamy 'będę późno, nie czekaj, kocham'. Mama pracowała bardzo ciężko na moje zachcianki, doceniałam to. Tata mieszkał za granicą. Tam też pracował. Raz na rok przelewał nam na konto spore sumy i przesyłał prezenty. Na 15 urodziny dostałam laptopa. Jestem ciekawa, co dostanę w tym roku, to już za 3 dni. 
Jestem jedynaczką. Zawsze chciałam mieć siostrę, ale rodzice postanowili mieć tylko jedno dziecko. No bywa. Siostrę zastępuje mi Alex. Znamy się od 7 lat. Prawdziwa przyjaźń, nie trzeba rozwijać.
Zajrzałam do lodówki. Wyciągnęłam sok pomarańczowy. Nalałam go do stojącej na blacie, wysokiej szklanki i jednym haustem go wypiłam. Złapałam klucze i wyszłam z domu, po czym zamknęłam drzwi. 
Alex mieszka kilka przecznic dalej, byłam u niej po 20 minutach. Siedziałyśmy w jej przestronnym salonie i sączyłyśmy sok pomarańczowy, rozmawiając. 
- A co u Dave'a ? - zapytała nagle. 
Spuściłam wzrok. Z mojej twarzy zniknął uśmiech. Poleciała pierwsza łza. Zaraz za nią druga. Alex podeszła do mnie i przytuliła.Wybuchnęłam spazmatycznym płaczem. Siedziałyśmy tak ok. 20 minut. Ja - płakałam, ona- przytulała mnie. W końcu się odezwałam.
- Zdradził mnie. Z Mandy. Wczoraj ich widziałam. Przytulał ją, całował. Nie widział mnie. Nie wiem, co mam robić. Tak bardzo jestem bezradna. Nie mogę udawać, że nic się nie stało. - z moich oczu leciały łzy, a Alex milczała. - Alex, powiedz coś.
- Ejj, siostra. Porozmawiaj z nim. Spytaj czy nie ma Ci nic do powiedzenia. Skurwiel. Jak on mógł Ci to zrobić ? No zwykły chuj. 
Uśmiechnęłam się. Tak, Alex byle czym umie mi poprawić humor. Kazała napisać mi sms'a do Dave'a z prośbą o spotkanie. Kazała udawać, tak zrobiłam. 

Amy.
Hej, kochanie ;* spotkamy się dziś ? 

Dave.
No cześć skarbie, może o 18 ? Tam gdzie zawsze, nasza ławka, będę czekać, kocham Cię :*

Amy. 
Mi pasuje, nie mogę się doczekać, do zobaczenia.;*

Nie lubiłam udawać, ale musiałam. O 17 wyszłam od Alex. Poszłam do domu, szorty zmieniłam na czarne rurki, skropiłam się ulubionymi perfumami, wzięłam z portfela pieniądze na jakieś jedzenie i wyszłam. Punkt 18 byłam w wyznaczonym miejscu. Już na mnie czekał. Gdy mnie zobaczył, wstał i przyciągnął mnie do siebie, czule całując. Odepchnęłam go. 
- Ej, kochanie, co jest ?
- Nic, zupełnie nic. Nie chcesz mi może czegoś powiedzieć ?
Spuścił wzrok. Przez chwile milczał. Po chwili spojrzał w moje oczy. W jego brązowych jak czekolada patrzałkach ujrzałam łzy. 
- Zdradziłem Cię, z Mandy. Dobierała się do mnie, aż jej się udało. Przepraszam, kochanie. 
Uśmiechnęłam się ze smutkiem.
- Odpuść sobie. Nie przepraszaj mnie. Powiedz tylko, jak tak mogłeś ? 
- Kurwa, mówiłem już. Amy, na prawde nie wiem, co mam zrobić, żebyś mi wybaczyła, kocham Cię.
- Po prostu się na razie odsuń, nie wiem, czy potrafię. Zraniłeś, połamałeś moje serce na miliony kawałków. Nie wiem, czy potrafię wybaczyć zdradę, nie wiem, czy umiem Ci teraz zaufać. Muszę iść, nie biegnij za mną. Proszę. 
Podniosłam się z ławki i pobiegłam przed siebie. Słyszałam za sobą nieme 'Amy!', po czym na kogoś wpadłam. Wytarłam oczy z łez i spojrzałam w górę. 
- Mała, nic Ci nie jest ? - wysoki brunet uśmiechnął się do mnie.
- Nie, dzięki, przepraszam. musze bardziej uważać. 
Wydukałam. Już chciałam odejść, kiedy jego aksamitny głos spytał:
- A może poszłabyś ze mną, yyy, nie wiem jak masz na imię...
- Amy - wtrąciłam.
- Matt. - powiedział podając mi rękę i patrząc w moje oczy. - Może poszłabyś ze mną na kawę, Amy ?
Uśmiechnęłam się, wytarłam oczy z resztek łez i bez wahania odparłam:
- Pewnie, z miłą chęcią. 
Poszliśmy do małej kafejki niedaleko mojego domu. Matt miał 17 lat, był tylko rok ode mnie starszy. Mieszkał niedaleko, miło nam się rozmawiało. Dowiedziałam się, że ma młodszego brata, który chodzi do tej samej szkoły co ja. Nagle zrobiło się ciemno. Musiałam iść do domu. Pożegnałam się i podreptałam uśmiechnięta przed siebie. Po 5 minutach byłam w domu. Weszłam do pokoju, położyłam się na łóżku i zasnęłam.

piątek, sierpnia 19

Nienawidzę Go ! Za to, co mi zrobił. Nigdy mu tego nie wybaczę.Jak mógł ? Jak w ogóle można kogoś zdradzić? Nie umiem tego zrozumieć. Przecież mówił, że kocha, że na zawsze. Śmieszne. Uwierzyłam w te puste słowa, które w głowie dźwięczą z ogromną mocą. Nie zapomnę tego, bo przecież go kocham. Kocham i nienawidzę. Da się tak ? Skoro to czuję, to pewnie tak. Mam ochotę na sen, dużo snu. A może by tak zasnąć i nigdy się nie obudzić ? Nie, nie dam mu tej satysfakcji. Jestem słaba. Zniszczył mnie, ale nie poddam się do końca. Muszę walczyć. Muszę mu pokazać, co stracił.